idę stąd... >> czwartek, 10 lipica 2008 22:07:58
no właśnie. zmieniam serwis.
mylog'u dziękuje za te godzinne przerwy, kiedy to notki nie mogłam dodać.
dziękuje również, że nadal wprowadzony kod html nie działa, tylko zmieniasz sobie go jak chcesz.
dziękuje również za przeciążenia... i jak wolno chodzisz.
lapac mnie tutaj -> http://girlcrazy.blog.pl/ <-
ja do Was zaglądam :D
komentarze [1]..zadziwiające życie... >> niedziela, 29 czerwca 2008 14:56:23
nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że może mi na kimś, aż tak zależeć...
całym sercem.
komentarze [0]...refleksyjnie... >> czwartek, 19 czerwca 2008 14:36:26
Każdy z Nas w swoim życiu upada tak jak Jezusa. Nie jest powiedziane, że to będzie tylko jednorazowy upadek, może to być seria upadków uwięczona zwycięstwem.
Śmiesznie brzmi? Możliwe, jednakże dla mnie realnie. Jezus doszedł do celu… osiągnął zamierzoną misję. Nie poddał się mimo bólu i cierpienia. Był wytrwały.
My również upadamy. Później podnosimy się z ziemi. Otrzepujemy kurz i idziemy dalej. Faktycznie nie pozostawia to na Nas żadnego śladu? Myślę, że tak nie jest…
Porażka potrafi zaprowadzić Nas na samo dno. Wszystko zależy od ludzkiej psychiki, im jest bardziej odporna na ‘działanie z zewnątrz’ upora się szybciej z problemem.
Czasem potrzebne jest takie runięcie na samo dno, aby móc się od niego odbić z nowymi doświadczeniami, nowym podejściem do życia, nowymi sugestiami.
Nowym, nowym…
Oczywistą rzeczą jest, iż o wielu rzeczach nie zapomnimy, nawet życie nie polega na tym, aby zapominać, trzeba wyciągnąć z tego NOWE doświadczenie. Bo nawet najbardziej bolesne potknięcie daje Nam naukę i możliwość wyciągnięcia wniosków z naszego postępowanie oraz w przyszłości możliwość uniknięcia popełnienia tego samego błędu.
Rodzi się w Nas cząstka nowego ‘JA’. Niekiedy po takim upadku pozostają rany. Zmienia się Nasza osobowość, nie zawsze na lepszą.
Wszystko zależy, jaką ma się silną osobowość, wyznawane wartości i chęci! To od tego czy tak naprawdę chcesz, zależy czy powstaniesz i będziesz zdolny do dalszej walki.
Upadek, nie jest oznaką Naszej słabości lub porażki. W takim momencie tak naprawdę możemy poznać lepiej siebie. Zgłębić swoje wnętrze. Dostrzec to, czego chcemy od życia, do czego dążymy, i wreszcie odnajdujemy to, co jest dla Nas naprawdę sensem naszego istnienia.
A tym sensem może być wszystko. Gdy coś masz na co dzień, nie potrafisz zrozumieć jakie to jest ważne. Dopiero, gdy w ciągu minuty możesz kogoś stracić.. Zmieniasz zdanie… Doceniasz życie, każdą minutę. Żyjesz tak, aby wykorzystać dobrze każdą sekundę.
W momencie upadku najważniejsze jest wsparcie innych. Nie można pozostać samemu. Jezusowi pomaga Szymon, Weronika…
Nie możemy bać się przyjąć pomocy od innych. Jeśli ktoś wyciąga do Nas rękę, warto to docenić. Borykanie się sam na sam z własnymi problemami nie jest najlepszym rozwiązaniem. Sugestie innych, ich wsparcie… Często mogą pomóc. Ludzie często odrzucają pomoc, wynika to z tego, iż twierdza, że nie są rozumiani przez innych.
To jest ciche wołanie o pomoc, które mało, kto potrafi zauważyć. Dlatego trzeba umieć patrzeć… Niestety nie jesteśmy doskonali ,aby dojrzeć wszystko naszym prymitywnym wzrokiem.
A wiara, nadzieja? Czy One w tym miejscu nie zasługują na uwagę? Oczywiście, że TAK. Jeśli przestaniemy wierzyć w siebie, w swoje możliwości, nie uda Nam się. A nadzieja? Ona umiera ostania. Umiera, gdy nie ma już nic.
Więc po podniesieniu mamy nowe doświadczenia. Możemy dążyć dalej do wystawionego przez Nas celu. Nie warto się poddawać- przecież nie jesteś tchórzem? To, że potrafisz wstać pokazuje na Twoją odwagę i upartość. Masz nowe doświadczenie. Ambicję. Chcesz, potrafisz, umiesz, dasz radę. Uwierz w siebie. Wstań i walcz.
komentarze [1]...mieszanina... >> wtorek, 29 kwietnia 2008 22:17:22
Zacznę od tego, że...
Nie wiem o czym pisać na blogu.
Wiem, że to nie miejsce gdzie powinnam wyrzucać moje najbardziej skryte myśli i to co mnie boli.
Musze nauczyć się z NIM rozmawiać. A idzie mi to coraz lepiej.Staram się i widzę efekty.
Stopniowo otwieram się na jego osobę. Wiem, ze to chore... ale po tym co było kiedyś nie umiem tak od razu otworzyć się i zawierzyć, robię to stopniowo i bardzo powoli...
Dalej...
Dopadła mnie angina. Pierwszy raz w moim życiu.
Pierwszy raz doświadczyłam, że jedzenie może być obrzydliwe. Pozwoliło mi w to uwierzyć moje gardło, które nic nie chciało przepuścić.
Ale lody to niebo w gębie ;p
Jeszcze dalej...
Łapie każdą chwilę. Nie chce niczego stracić.
Płaczę z radości.
Jestem tak niesamowicie zakochana, że aż szczęśliwa... chcę krzyczeć...
....a w środku mnie ściska... tak głęboko... nie chcę go stracić.
komentarze [8]...Tylko MY... >> niedziela, 6 kwietnia 2008 22:56:20
Rozpostrzyj skrzydła,
a schronię się w nich...
daj nadzieję, którą
pokonam całe zło.
Ukołysz do snu...
jeszcze raz...Skąd we mnie tyle tej pieprzonej nadziei?
Wiem.
Bo jak nie ma nadziei,
to nie ma już
NIC,
nie ma życia.
komentarze [4]..me niezrozumienie... >> sobota, 22 marca 2008 23:27:57
Moja rodzicielka.
A ja nawet nie czuję z nią lepszego kntaktu i tak jest od jakieś czasu.
Nie mam pojęcia czy ja coś robię źle.
Staram się przyjrzeć sobie. Ale nic nie widzę.
A ona mnie obraża.
Robi to celowo? Nieświadomie?
Już sama nie wiem.
Bierze mnie za jakąś kupę gówna, i wyzywa, obraża.
Nawet przy nim.
I wiem, że jego to też irytuję, bo On mnie kocha za to jaka jestem.
A TY?
Ty mnie nie znasz.
To jest bolesna prawda, ale mnie nie znasz.
Nie znasz, bo nie potrafisz mnie zaakceptować.
Nie potrafisz zrozumieć, podystkutować.
Przedstawiam swoje rację [wiem, że są dziwne], a Ty krzyczysz.
A krzyk jest oznaką, że się boisz.
Tylko czego?
Mnie?
Nie rozumiem już nic.
Ale jesteś mi obca.
Każdego dnia coraz bardziej.
***
Zamienię każdy oddech w niespokojny wiatr
By zabrał mnie z powrotem - tam, gdzie masz swój świat
Poskładam wszystkie szepty w jeden ciepły krzyk
Żeby znalazł cię aż tam, gdzie pochowałaś snykomentarze [4]...jego istnienie... >> niedziela, 16 marca 2008 11:53:08
Tak.
To, że On jest wyprowadza mnie z równowagi.
W jednej sytuacji istny cham, a znowu kiedy indziej słodki i cacy.
Mam Cię w dupie.
Nienawidzę Cię.
Skrzywdziłeś mnie...
Cholernie mnie skrzywdziłeś.
Jak widzę, nie potrafię się otrząsnąć pomimo, iż to było dwa lata temu.
Dalej to tkwi w mojej psychice.
Bit od obcego nr... od razu najgorszy myśl,że to On.
Głupi komentarz do fotki... tak. zjebał mi cały dzień.[cala zadrżałam.] Nie wyobrażam sobie naszego starcia 'face to face'.
Nie potrafię sobie z tym do końca poradzić.
Powinnam to doprowadzić do końca. Może w jakiś sposób wyrzucić z siebie to co we mnie jest? to co wtedy czułam!bo prawda jest taka... że nikt nie wie co czułam. byłam z tym sama.
Nie wiem jak się wyzbyć TEGO.
a ogólnie... niesiona na skrzydłach miłości (:
komentarze [10]...wszystko jest fikcja, ja również... >> piątek, 22 lutego 2008 22:00:02
'W tym cholernym życiu potrzebna jest miłość.
Bez niej jest wieczna pustka, która dusi, zabija, męczy.
I wtedy nie można być sobą.
Jest się dla siebie zupełnie obcym.
Tak zupełnie i bez reszty obcym dla samego siebie.'
Barbara Rosiak.
'Pamiętnik narkomanki'komentarze [18]...moja miłość... >> środa, 13 lutego 2008 21:40:32
Jestem burzą...
mam moc...
wielką i nieokiełznaną.
mam marzenia.
nie śmiej się.
mam.
i chcę kochać.
chcę dawać miłość
cierpieć z Tobą
i z Tobą się śmiać.
mogę być wszędzie
mogę być nigdzie
powiedz.
Tylko powiedz.
i znów je otarłam.
czyste.
prawdziwe.
szczere.
dla mnie.
Twoje łzy.
szlachetne łzy.
Pisze dzisiaj. Jutro święto waleniaTynków. Nie uczestnicze w nim.
Nie będę o Nim pisać.
I tak spędze go cudownie. bo z nim.
komentarze [11]...stabilizacja. >> wtorek, 5 lutego 2008 17:59:43
Mam wrażenie, że każdy z Nas jej szuka i potrzebuję.
Wewnętrznego spokoju i harmonii, a zarazem stateczności.
Dzięki temu czujemy się bezpieczni, wyciszeni i szczęśliwi.
Tak
szczęśliwi.
Jasne i klarowne sytuacje przynoszą stoicki spokój. Naprawdę.
Chyba, ze tylko ja to tak odbieram. Tylko
Mnie takie sytuacje uspokajają.
A wiesz?
Dzięki
Tobie...
tak, tak, o Tobie mówię
ten uśmiech.
'Genialnie Ci się oczy śmieją'śmieją się do Ciebie.
'..dzisiaj zgubię się w Twoich oczach..'komentarze [9]...tylko Bądź... >> sobota, 26 stycznia 2008 11:47:51
Na początku chce przeprosić, że nie odwiedzałam Waszych blogów, nie komentowałam i sama nie pisałam.
Ale...
w moim życiu ostaniu dużo się wydarzyło. i musiałam trochę się przyłożyć. mam nadzieję, że teraz wreszcie będzie tak jak powinno
podaj mi dłoń...
swoją prawdziwą dłoń..
i już nie mów..
tylko bądź..
ukołysz...
i utul do snu..
tak magicznie...
tak ja TY.
Bądźkomentarze [24]jest >> niedziela, 13 stycznia 2008 14:19:41
zajebiście.
cudnie i w ogóle.
nic Wam więcej nie powiem
możecie tylko na mnie patrzeć i pochłaniać moje szczęście
impreza za impreza
nie mam weny na pisanie, jak przyjdzie to editne ;p
papsy xD
komentarze [4]..życie to gra.. >> niedziela, 23 grudnia 2007 23:01:26
śniłeś mi się.
wiesz o tym?
do cholery czy Ty mnie słuchasz?!
twoje oczy, twój dotyk...
wszystko pięknie.
czemu znowu przychodzisz do mnie we śnie?
czemu znowu widzę Cię uśmiechniętego?
czemu... czemu mówisz te magiczne słowa?
czemu nie chcesz mnie puścić?
czemu gdy jesteśMY nie ma nic..
tak. kocham moją aluzję. moja dwuznaczność w pisaniu.
rozumiecie?
to w takim razie, opisuje sen czy coś co było naprawdę? a może coś o czym marzę?
nie wiecie?
to dobrze...
dla Was każda odpowiedź będzie poprawna...
czyste konto.
gram od nowa.
bo życie.. to gra.
komentarze [14]...walczę. >> sobota, 15 grudnia 2007 08:38:11
słońce zatapiało się w chmurach...
niczym w morzu...
później były gwiazdy...
milion gwiazd
niczym milion moich wylanych łez..bierze mnie na wspomnienia.
takie dziecinne denne refleksje..
szukałam motywacji...
bo dla siebie samej bym nawet nie próbowała...
bo przecież to moje życie...
a jednak komuś zależało i wierzy we mnie.
***
And I need you like a heart needs a beat komentarze [13]...cisza... >> czwartek, 6 grudnia 2007 18:27:55
cisza...
nie lubię jej...
przeraża...
boję sie krzyczeć...
milczę...
czuję się mała..
zgnieciona...
zamknięte usta...
nie.
nie.
niektóre słowa działają jak ostrze...
milczę...
milczę w imię...
-------------------
nie dam się zwariować...
tylko
czasem już nie chcę...
szukam siły...
dzisiaj był wspaniały dzień... nawet nie chcę się doszukiwać smutnych spraw. Bo po co? Zdmuchnęłam świeczkę... pomyślałam życzenie...wierzę, że się spełni.
Dziękuje Wam... dziękuje, że pamiętaliście...
komentarze [18]